niedziela, 20 lutego 2011

Gile z nieba lecą!!

W życiu bym się takiego gościa nie spodziewała akuratnie w niedzielne przedpołudnie....Mój mąż znalazł go oszołomionego-musiał nieźle za przeproszeniem przyrżnąć  w okno..tak mi się wydaje....Jak mam być szczera to nie byłam zadowolona,że go przytaszczył do domu!Czemu?No bo to jaskinia lwów!! przecież ja mam dwa koty w domu....i co one pomyślą?..,że pan żywca do domu na obiadek przygarnął:)?
I co ja mam teraz z nim zrobić???Na samym początku w pudełeczku wylądował na tarasie...koty uwięzione w domu...
Ale na dworze jest zimno..żal mi się go zrobiło.....no i koty z sąsiedniego zakładu właśnie postanowiły przyjść w odwiedziny ....jakie gościnne..pomyślał by kto?
   
Dlatego nastapiła nieoczekiwana zmiana miejsc..koty na dwór...gil do łazienki....oby jak najszybciej wrócił do siebie.poniewaz nie mam pomysłu na jego rekonwalescencję...
A tak po prawdzie to wolę ptaki w trochę innej "łazience"
<---kos w trakcie kąpieli
i już po:
...I tym pogodnym (?) akcentem kończę i idę sprawdzić co z moim gilem....pozdrawiam