czwartek, 13 września 2012

"Praktyczna mądrość.."??

   Wiedza to za mało aby być mądrym!!!Dopiero umiejętność wykorzystanie jej w praktyce stanowi o naszej mądrości:))
Dlatego leżąc sobie popołudniu  na leżaczku,okutawszy nogi szalem zastanawiałam się nad sensem mojej wiedzy.
  No bo cóż  z tego że za każdym razem ,kiedy czytam te słowa śmieję się do rozpuku i z uznaniem kiwam głową?:

"U kogo biada? U kogo niepokój? U kogo kłótnie? U kogo zmartwienie? Kto ma rany bez powodu? Kto ma mętne oczy?
 Ci, którzy przesiadują przy winie, którzy przychodzą próbować zmieszanego wina.
  Nie patrz na wino, gdy się czerwieni, gdy się skrzy w kielichu, gdy gładko spływa.
 W końcu kąsa jak wąż i wydziela jad niczym żmija.
 Twoje oczy ujrzą dziwne rzeczy, a twe serce będzie mówić rzeczy przewrotne. I staniesz się podobny do kogoś, kto leży w sercu morza, do kogoś, kto leży u szczytu masztu.
„Pobili mnie, lecz nie zachorowałem; smagali mnie, lecz o tym nie wiedziałem. Kiedyż się ocknę? Poszukam go jeszcze trochę więcej”(Księga Przysłów 23:29-35)

A potem zlewam i klaruję  zeszłoroczną nalewkę z winogron w ilości około 7litrów...i robię świeżą aroniówkę w ilości około 6litrów...akuratnie chyba brak mi swobody mowy:)))
  Hmmmm ...a w ogrodzie jak nigdy mnóstwo dzikiej róży...gałęzie do samej ziemi ,na niej mnóstwo czerwonych koralików:))...może jakieś winko???
....Albo siedząc sobie dalej w ogrodzie..
...przypominam sobie,że w garnczku żeliwnym jest świeżutka konfitura z aronii,która jeszcze kilka godzin temu pyrkoliła się na gazie:
...i mimo swego monstrualnego rozmiaru -nie straciwszy jednak zwinności:)))...biegnę hożo do domku i co???
ano najcudniejsze naleśniczki se robię...mmmmmmm...
Dlatego pytam : gdzie mądrość ma się podziała???Hihihihi- a może nigdy jej nie było???

.................................................*******************........................................................
dostałam ostatnio kilka wyróżnień...niestety nie jestem pewna ,czy o wszystkich będę pamiętać..także jakbym kogoś pominęła...to przepraszam i proszę mi odświeżyć pamięć:)) :


od: Marty :) od:  - Gohy :) i od: -Iwonki:)

oraz
                                                                                                                                                               
od: Meli
Wyróżniła mnie też  Avrea

BARDZO WAM DZIĘKUJĘ:))))
Wiem ,że kogoś pominęłam...:((((..ale kogo?
Przepraszam także ,ale  w zgodzie z dotychczasowymi swoimi zasadami nie przekażę ich dalej:))..nie potrafię wybrać kilku oraz powód błahy...to kosztuje mnie zbyt dużo czasu:((( 
DLATEGO NASZA PROŚBA:
       Po 3 latach doczekałam się biokominka:))...maleństwo...właśnie mężuś wwierca się w ścianę:))))
Także będąc w temacie...dziś wieczór romantyczny przy kominku i...lampce wina:))hihihihi

67 komentarzy:

  1. ale mi smaka narobiłaś tymi naleśnikami,a winko z dzikiej róży powiadasz? hmmmmmmmmmmm. Nalewka to ja słyszu,ale winko nyyyy :)**

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje! Winka nie lubię,ale naleśniczki owszem,owszem :) Pozdrawiam D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łoj nie lubisz???? a może naleweczkę:))?

      Usuń
  3. winko, nalewka....uuu mniammm, u mnie takze malinówka, wisniówka i wiśnie na rumie, wino zostało z ubiegłego roku, a w tym niestety winogrona nie obrodziły tak dobrze, zostają,, spożywane,, soute :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Qrko też zrobiłam ,ale nalewkę z aronii ;))),skorzystałam z Twojego przepisu ;)
    Gratuluję wyróżnień , a dostałaś też ode mnie wyróżnienie http://avrea.blogspot.com/2012/08/wyroznienie_27.html
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję ..już uzupełniłam:)))))
      A z nalewki będziesz zadowolona...polecam i to bardzo spróbuj tez cytrynówki:))))))

      Usuń
    2. proszę bardzo ;))
      spróbuję ;)

      Usuń
  5. Tak pięknie to napisałaś, że teraz już wiem dlaczego uwielbiam Twój blog. Masz wielką lekkośc w przekazywaniu swoich myśli, robisz to tak naturalnie, że nie sposób się nie pozachwycać. Uff, napisałam jak prawdziwy belfer, ale czytanie Twich postów sprawia mi niebywałą frajdę. A u mnie też dzisiaj i świece, i różowe winko. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. hi hi, no to zdrówko Qrko! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana przepyszne przemyslenia;)) wyróznień ogromnie gratuluję;)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  8. A z jakiej okazji były te przemyślenia?
    Jakaś rocznica ? :-)))
    Najlepsze z Twoich przemyśleń , to bym wybrała naleśniczki...
    Alkoholu nie pijam , bo nie mogę co za strata :/

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo apetyczne zdjecia:-)
    biokominek marzy sie i mnie, ale najpierw trzeba sie pozbyc kaloryfera z pewnego miejsca;-)
    sciskam

    OdpowiedzUsuń
  10. Naleśniczki mniam, mniam, ale od WCZORAJ dieta!!Szafa pełna, a ja nie mam, co na siebie włożyć. Garderoby nie da się wymienić w całości, więc warzywka, owoce, nabiał, picie ( a fuj ) litrami wody, bodaj 4-5 kilo spadło!!Winka jednak sobie nie odmówię, dobrze działa na serce (czerwone wytrawne),a to chore z braku chlebka, ziemniaczków i innych tuczycieli. Z nalewek mnie się tylko udało zrobić sosnówkę w maju jeszcze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja od poniedziałku...w niedziele mam gości..nie będę sie głodzić:)))

      Usuń
  11. No tak... jeszcze ze dwa trzy lata temu napisałabym, naleweczka, winko nie piję... ale no cóż chyba u mnie gorzej niż u Ciebie z tą wiedzą... bo już i owszem piję i lubię, pić oczywiście... robić nie umiem niestety!
    Ależ mi ślinka cieknie i na naleśniczki i na winko i na naleweczkę... pozdrówka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż przepraszam wiedzę posiadam... jak najbardziej, ale chyba z wiekiem głupieję aqratnie, hi hi

      Usuń
  12. Ja chcę tą dziką różę kochana dziewczyno z rozwiązanym językiem!
    Winko ciężkie jest,więc poza jednym kieliszkiem wytrawnego więcej nie jestem w stanie.Ale naleweczki...Tu możliwości odrobinkę większe mam!
    No to adoptujesz mnie czy nie?Bo ja wciąż odpowiedzi nie dostałam!!!Z 6-letnią Bzdurką oczywiście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze marzyłam o córeczce...a tu dwie???...biorę :)))))))

      Usuń
    2. zwłaszcza,że moja przyjaciółka od serca..i kompanka nalewkowa w ciąży...i qrczaki nie mam z km delektować się tymi specjałami:(((

      Usuń
    3. No to się pakujemy!
      Ja Qrko robię,ale nie w takich masowych ilościach.Robię różne ale małe porcje :)Potem zimą z Siostrą się delektujemy.

      Usuń
    4. w takich ilościach jeszcze nigdy nie robiłam...może ciężka zima idzie?:)))

      Usuń
  13. chciałabym spróbować Twoich domowych,aromatycznych nalewek:)samej,jakoś mnie do tego nie ciągnie;)ale co innego z przetworami/dżemy,konfitury no i jabłkowe musy,które odkładam na nie wiem kiedy;)z róży zawsze chciałam coś popełnić,wydaje mi się taka wdzięczna i wręcz stworzona do umilania ciemnych,zimowych wieczorów,tylko co by słodkiego z niej wyczarować?;)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja schrupałabym taki naleśniczek i popiła winkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratuluje kochana!
    Twoje wszelkie nalewki... no miodzio juz na zdjeciach! kocurek przeslodki! :)

    Pozdrawiam!

    Dagi

    OdpowiedzUsuń
  16. Droga Qrko, która nie znasz umiaru :-) Zanim przeczytałam dzisiejszy wpis- obdarowałam Cie wyróżnienie, prawdopodobnie ostatnim ;-) Wybacz mi to niedopatrzenie i racz przyjąc wyróżnienie :-)
    PS. Przypomniałaś mi, że nalewkę mam nie zlaną :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Cóż za smakowity post ...a u nas posucha ...oj posucha :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ależ smakowity post :) Piękne forteczki a w szczególności naleśniczek :)))
    Wieczór romantyczny powiadasz :) Hmm idę nalać sobie i ja lampeczkę. Zdrówko ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. O, to ja szklaneczke poprosze, albo od razu dwie. Bo nalesniory, jak mniemam, sie nie ostaly :-/
    Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie dziwota, że te zdjęcia takie bocznie zamazane jak tyle naleweczek się przez Wasz kurniczek przewija ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Szkoda, że nie mieszkamy bliżej, bo odwiedziłabym Cię w ramach wymianki;) z moją nalewką jarzębinowo-śliwkową!

    OdpowiedzUsuń
  22. Qurko uwielbiam Cie za MADROSC!!:-)) kociaki, wino, kominek i POCZUCIE HUMORU! Talent itp.:-))

    OdpowiedzUsuń
  23. Na naleweczkę to ja chętnie!!!!A zapasy mam porównywalne do Twoich...
    Podrowionka

    OdpowiedzUsuń
  24. Takie winko to ja rozumiem:)) niezrównany smak domowych nalewek:))) pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  25. Qrko, żebyś mi nigdy nie straciła tej swojej cudownej wesołej natury:)) Bo sobie nie daruję jak będziesz chuda i zołzowata i będziesz robić posty o ę i ą;P

    OdpowiedzUsuń
  26. Dobre wino nie jest złe :))))))) dobra naleweczka także nie jest zła :)))))) a jeszcze przy kominku, obok miłej osoby.........żyć nie umierać:)))))pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Temat winek i nalewek ostatnio jest mi bliski :-)
    Wczoraj nocna pora produkowałam Aroniówkę z Twojego przepisu.
    Za przepis dziękuję i za poradę dot. czcionki. Już ją znalazłam, tylko teraz obczaić odbicie lustrzane, noi żeby sie udało przenieść.
    Pozdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko jak drukujesz na serwetce to nie robisz lustrzanego odbicia:))) zobacz tutaj: http://aqratnie.blogspot.com/2011/08/wakacjetutek-i-niespodzianka.html

      Usuń
  28. Kieliszek naleweczki przy kominku w długi zimowy wieczór....:)
    Pozdrawiam Cię serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  29. o tak ... kominek , winko i ... Księga Przysłów ...fane zestawienie !
    mądrości nigdy za wiele ...

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie to mądrość mądrym być albo wielkość świata
    Rozumem chcieć ogarnąć: krótkie ludzkie lata;
    Gonić w nich wielkie rzeczy, a dać gotowemu
    Upływać, podobno to barzo szalonemu.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
  31. Kominek i wino to idealny duet !
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  32. Wczoraj jakiś nalesnikowy dzień był ,bo u mnie też. Córuchna miała wstawić zdjęcia ,ale dużo nauki miała,naleweczki no cóż ostało się coś z zeszłego roku-w tym niestety nie robiłam.
    MIŁEGO DZIONKA:))

    OdpowiedzUsuń
  33. Fiu, fiu zdolna jesteś... rozumiem że to zapasy na całą zimę...? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  34. Ooooo a nalewki z wina jeszcze nigdy nie piłam, mimo iż próbowałam już wiele rodzajów. Moją ulubioną wciąż pozostaje wiśniowo-miętowa mniam! no i dereniówka :D Z aronii moja mama robi kompoty, tata pije jako wspomagacz w obniżaniu wysokiego ciśnienia, dzięki tym soczkom może obniżyć dawki leków, ale konfitury są pyszne to fakt. Gratuluję wyróżnień i pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  35. hej Qrko:)
    mmm pychotka te Twoje nalewki i naleśniczki:)
    zjadłabym takiego nawet teraz, a z nalewka poczekałabym do wieczora.
    Ja również maa aroniową nalewkę, przywiozłam od dziadków z mazur, więc dziś chyba otworzę:)
    no i ten wieczór przy kominku... marzy mi się kiedyś własny.
    miłego dnia i buziaki ślę:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Wino... mniam :))) Obecne wieczory zachęcają do degustacji:))))

    OdpowiedzUsuń
  37. Twoje winno-konfiturowo-naleśnikowo-kominkowe opowieści w towarzystwie kocia bardzo mi się podobają :) Klimatycznie się zrobiło - idealnie wprost na aktualny weekend. :) Pozdrawiam serdecznie i łączę się z Tobą przez zajęcia nalewkowo-konfiturowe. :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Qro okropna!! Twoja działalność przetwórcza dołuje mnie strasznie!!!




    no i jakos nie dziwi mnie ta ilosć wyróżnień!
    buziolki!

    OdpowiedzUsuń
  39. O dzikiej róży na wyciągnięcie ręki mogę jedynie pomarzyć...a może tak zamiast winka jakiś wianek , albo kompozycja ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. winko odpada...tak po prawdzie niego mam już sił i później mocy "przerobowej" zapasów...tak wianek to dobra myśl...ale najbardziej cieszę się ,że moi skrzydlaci przyjaciele w zimę będą mieli co jeść:))

      Usuń
    2. Teraz to zazdrość mnie zeżre...nie dość że krzaki , to jeszcze zimą ptaki ;)
      Do mnie jedynie ciekawskie sroki przylatują i ,,uroczo,, stemplują taras w biało -czarne kleksy. Tak im się moja torba termiczna spodobała (akurat ją suszyłam) że teraz rozgościły się na całego ;)

      Pozdrawiam i życzę wielu cudownych chwil - nastrój wyczaruje żywy ogień.

      Usuń
  40. Ja bym zjadła naleśniki z konfiturą mmmm....

    OdpowiedzUsuń
  41. Qrko ty szalona kobieto:). Nie lubię winka ale po Twoim opisie może bym wypiła:)jest taki zachęcający:P. Tyle wyróżnien bo i blog cudowny. Taki pocieszny. Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  42. Oj, Qrko moja kochana...jak przeczytałam tego posta to się szczerze zaśmiałam...ja pierwsze wino mam już za sobą a przymierzam się w niedzielę na winogrona...z aronią to nigdy nic nie próbowałam, może kiedyś przyjdzie na to czas :)
    buziole :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Zapomniałam dodać - po wyróżnienie wpadnij tez do mnie :) Jest w poście ostanie dni lata :)całusy Ania

    OdpowiedzUsuń
  44. U mnie "dochodzi" nalewka truskawkowa, a w grudniu po roku czasu gotowy będzie "prawie koniak" na suszonych śliwkach :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja tez choc mam swoje "gabaryty", to do takiego nalesniczka z domowa konfiturka, bym leciala jak motylek mniam....mniam....Zazdroszcze ogrodka i tej mozliwosci wyzywanie sie przy robieniu przetworow domowych - ja to pewnie sie doczekam, kiedy bede taka stara ze sloiczka nie bede mogla utrzymac w rekach ;)No ale "nadzieja matka glupich, a kazda matke....."
    Ten rudy kot przypadl mi niesamowicie do gustu, choc w sumie kocham sie w tygryskach, ten ma jednak charakterek, widac to w jego oczach, pozdrawiam i odpoczywaj w ogrodzie poki jeszcze pogoda jako tako dopisuje...

    OdpowiedzUsuń
  46. No pięknie pięknie.. jak zwykle pięknie napisane :-) z humorem, przekąsem i zadumą :-)) Uśmiałam się z tego winka ;-)))) i to jakie ilości!! A dzika róża niesamowita!!! Pozdrawiam Cię gorąco z upalnej Ameryki :-))

    OdpowiedzUsuń
  47. Będzie co opróżniać w zimowe wieczory przy kominku:)
    Przypomniałaś mi, że i ja muszę zlać co nieco;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Znowu podziwiam :)! i sie smieje ;)
    Bardzo sie ciesze, ze bedziesz "ciocia" tak wyjatkowej "osobki":)
    Gratuluje kominka,swietny zakup :) bardzo umila ciemne zimne wieczory i zime..no bo nie kazdy moze sobie pozwolic na tyle winka co Ty :))))

    OdpowiedzUsuń
  49. chodzilo mi o dlugie, zimne wieczory.. Ciemne to one sa u Was zawsze ;) kreci mi sie to, bo u nas sa ciemne dopiero od niedawna, dlatego tak tutaj mowimy.

    OdpowiedzUsuń
  50. Jakie to "monstrualne rozmiary"? Co to znaczy? Ty się ciesz, że nie chudniesz, jako i mojej Przyjaciółce się przytrafiło. Walczyła z nadwagą życie całe i nagle po diable zaczęła chudnąć. Rany, jak Ona się wystraszyła! Ale wróciła do formy i teraz mówi, że jest babka na 102 [kg...].

    OdpowiedzUsuń

♥♥♥✿DZIĘKUJĘ✿♥♥♥