niedziela, 28 stycznia 2018

Stare-nowe

    Pamiętam swoje podekscytowanie,kiedy 15 lat temu czekaliśmy na decyzję w sprawie kupna naszego domu....
Czekaliśmy pełni obaw..czy będzie go na nas stać, czy wystarczy nam funduszy,czy zdążymy sprzedać swoje poddasze.
Pamiętam ,że czekając na naradę rodzinną synów byłej właścicielki...spytałam męża ze strachem..dlaczego nie chcą sprzedać nam naszego domu:)))))
     Dziś jak obserwuję Sandrę..młodą żonę i mamę dwóch cudnych dziewczynek, która na dniach stała się właścicielką swojego pierwszego dwupokojowego mieszkanka....wspomnienia wróciły..
    Mieszkanko nie pierwszej młodości...a funduszy na remont niewiele...
Cieszę się ,że miałam mały udział w remoncie ...na pierwszy plan poszedł akuratnie przedpokój..
 Jak widać..późne lata 80-te:)
 I w trakcie zmian..
 Na pierwszy ogień poszła boazeria...potem drzwi..tapety..


  Drzwi przed malowaniem było sosnowe...takie jak od strony klatki schodowej..{widok na żółtą kuchnię}Koszt remontu przedpokoju to około 150zł

i zmiany...
 Oprócz małego budżetu goni nas też czas...Sandra chciałaby jak najszybciej tu zamieszkać..to będzie ich pierwsze samodzielne mieszkanie:)
w ten sam dzień pomalowałyśmy na raz też pokoje..Oba tym samym kolorem..bardzo jasny szary. 
Pokój dziewczynek..widok z korytarza..
 
te plamy na ścianach to cień starej lampy...zdjęcia robione późnym wieczorem...wszystkie telefonem
Salon wcześniej miał żywy kolor...oj bardzo żywy...czerwień flamenco:))
Tu fragmenty ścian przed gruntowaniem..
i zdjęcie wieczorne...po pierwszym malowaniu..
widok na przedpokój..
 
To był szalony dzień...jak wróciłam do domu późnym wieczorem..usiadłam w tych brudnych, roboczych ciuchach..i nie miałam siły nawet się wykąpać..hihihi...ale radość Sandry to najlepsza zapłata...wciąż wszystkiego dotykała, cieszyła się...
A ileż ja się nasłuchałam komplementów:)))) To chyba był remont też mojego zbolałego ego:)))
Dziś wiszą nowe lampy

Na dzień dzisiejszy pomalowałyśmy też kuchnię...
 Pokoje pomalowane drugą warstwą ..
Dziewczynki testują nową sofę..
 
Kaloryfery zmienione.Jeszcze tylko łazienka..niestety tu trochę po drodze kłopotów...ale już niedługo rodzinka będzie na swoim...
A ja cieszę się razem z nim


piątek, 26 stycznia 2018

Jakiś czas temu..


  To może znów kilka zaległości...wiadomo-blaszkowych...
Te powstały dla Grażynki...jeszcze latem..
 
Te dla Adony
 
 i dla Moni

Numerki zrobione z myślą o krzesłach..tak wyglądają w miejscu docelowym..
i znów dla Aldonki, tym razem do kawiarenki:
To akuratnie nie wszystkie...jest jeszcze ich trochę...

wtorek, 23 stycznia 2018

Dzban



   Nie ciągnie mnie ostatnio do komputera,internetu,aparatu...
A co za tym idzie blog obrasta pajęczyną..
Czasem dom też..hihihi..Dziś akuratnie dzień na sprzątanie...postanowiłam tez odkurzyć bloga....
Ale powoli..najpierw nieśpiesznie zielona herbatka...
 
Piję jej ostatnio hektolitrami:) Pomaga schudnąć..wciąż jestem pulchnym pączusiem...ale od największej wagi ubyło mi 15kg..Wynik niby piękny...ale trwa to już dwa lata:( 
Mimo to jestem z siebie dumna...te z was, które walczą z oponkami mnie zrozumieją:)))
Za oknami zimno...brak mi ciepła...
Moim futrzakam chyba też...

Parapety i łóżko zajęte:))
Tosia zamieniła się w przepiękną, tłustą kuleczkę:)
 
A swoją drogą, dlaczego Tosia jak pulchna i grubiutka to piękna...a ja nie?:))))
Dom...jakby wciąż we śnie silnie zimowym czeka wraz ze mną na wiosnę..
Prawdę powiedziawszy wciąż włączam lampki,palę świece...aby się wewnętrznie doświetlić:)
Bez przerwy coś dłubię...
Jakiś czas temu...jeszcze w lipcu dostałam od mojego zaprzyjaźnionego złomiarza dzban..metalowy..bruuuuudny...ale po obmyciu z błota...


Na pierwszą warstwę dałam farbę kredową...miałam końcówkę od Agi
a potem ..to już wiadomo..moja emalia..transfer,przecierki..
 

ps.na kaloryferach widać porządki w trakcie...wyprane chodniki suszą się w najlepsze:)) 
No to co, koniec odkurzania bloga....czas dalej odkurzać cztery kąty. 
pozdrawiam...zaraz wiosna..prawda?

czwartek, 5 października 2017

Cd. z archiwum x

   Ludzie!! kiedy ja to robiłam???

Te dla Karoliny
Dla Magdy:
 
 
Dla mojej przyjaciółki...do biura rachunkowego:

Dla Kamili tym razem taki :
 
Dla Luizy:
To akuratnie wszystko z prawdziwego archiwum. Ale jest jeszcze trochę do pokazania..ale to następnym razem:)
Ps.nasz Rysiu właśnie u weterynarza...stracił dwa zęby:((

środa, 4 października 2017

Zwyczajny dzień..

       Dziś deszcz zatrzymał mnie w domu...trochę szkoda,ale właściwie,czy zawsze trzeba pędzić?
Ostatnio, tak jak pisałam  nie radzę sobie z emocjami...to trwa już ponad rok... Jest trudne dla mnie i czasem dla bliskich... A może przesadzam?
Nie nadaję się na leżenie i nic nierobienie. Nawet czytanie bywa trudne:) Chociaż dawno nie połknęłam tylu książek:)
      Postanowiłam posprzątać w głowie-a temu akuratnie sprzyjają porządki w otoczeniu.
Ponieważ remont kuchni dopiero w przyszłym roku...blat prosił się o odmalowanie:)
Okno umyte..następne już czekają w kolejce..
Podłoga wyszorowana-co się dało przesunięte do salonu-też ją czeka malowanie:)
 Qrczaki, żeby było czyściutko trzeba tyle nabrudzić:)))
Chodniki poprane:
 
Post po takiej przerwie wyskrobany...czas do pracy..
Następnym razem pokażę kilka szyldów...mam sporo zaległości.
Ps. Z jesiennego wypadu w ciepłe miejsce wyszły nici...teściu od tygodnia w szpitalu...