piątek, 1 listopada 2013
Znikam...
Na jak długo to akuratnie nie mam pojęcia...mój komputer to za przeproszeniem Qpka złomu.......A co za tym idzie<Qrnik chwilowo zamknięty.Mam nadzieje, ze mogę liczyć na cierpliwość dziewczyn czekających na szyldy....plisssss
piątek, 4 października 2013
Zasłużyłam:))
A właśnie,że tak!!Zasłużyłam:))Wprost : akuratnie:)
Na co? A chociażby na gorącą szarlotkę prosto z pieca... z cynamonem i imbirem,plus gałka lodów śmietankowych z bitą śmietaną:)))...O Qrcze jakie to dobre:))
Na co? A chociażby na gorącą szarlotkę prosto z pieca... z cynamonem i imbirem,plus gałka lodów śmietankowych z bitą śmietaną:)))...O Qrcze jakie to dobre:))
Dlaczego zasłużyłam...
Mamy nowych sąsiadów...
A u nich huk pracy..elektryka...bo w pokojach tylko po jednym gniazdku..
Tynki...bo ściany krzywe...a kolorek krzykliwy!..i tu już moja praca:
Potem cyklinowanie,malowanie..tu na szczęście palcem nie tknęłam:)
Kolejna robotka....szlifowanie i olejowanie podłóg-na biało..I to już praca nas kobitek...
Potem drugi raz...
Aby zabrać się do tej pracy posiłkowałyśmy się instrukcją Ystin.
Potem bejcowanie i olejowanie blatów...w między czasie wycieczka do Ikea po meble...
Jak widać wszystko jeszcze w bólach porodowych...
ale widać już światełko w tunelu..
A przynajmniej tak sobie wmawiamy...a nalewka aroniowa nam w tym pomaga..hihihi:))
Dlaczego tak mocno angażujemy się w pomoc naszym sąsiadom?
Ponieważ jest nim między innymi:
Beatka:)
Nasi sąsiedzi mogą do nas machać z okien babci i swojej sypialni...
A to wszystko w ciągu tygodnia........
A późnym wieczorem dłubałam sobie jeszcze na drutach,,,powstały kolejne dwie chusty
..trzecia na ukończeniu...no to czy nie zasłużyłam na ciacho?....myślę ,że nie jedno!!hihihi
niedziela, 22 września 2013
Pada deszczyk pada...
Mimo,że jest pochmurno,szaro,pada...to ja mam i tak rogala na twarzy... Kocham te poranki pod kocem z drutami w ręku..przy zapalonych lampkach i świecach
A od dzisiaj dodatkowo ze smacznym espresso.....a właściwie cappuccino:)))mniam:)
Wczoraj mieliśmy rocznicę ślubu i nasi przyjaciele dołożyli się do naszego prezentu... W końcu jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami ekspresu do kawy.
Także dzisiejszy poranek...z filiżanką kawki i kawałkiem torcika z bitą śmietaną ,kokosem i ananasem uważam za wyjątkowo udany....zwłaszcza po tak pracowitym tygodniu..jednym słowem:
Co w wolnym tłumaczeniu akuratnie znaczy:"jedz,pij,kochaj do upadłego i nie bój się zgonu swego"..hihihihi(znalazłam je TUTAJ)
To druga strona szyldu,który robiłam dla Igi.strona "prawa" wyglada tak:
Idealne hasło na dobry ,poranny start:))
Powstał też duet dla Małgosi
A wracając do domków:
Dziękuję wszystkim za udział w zabawie:)Właścicielką tego zestawu zostaje Turkisa
Gratuluję i proszę na maila o adresik:))
Jesień lubię jeszcze za ten uspakajający widok z okna kuchennego:)) ...aż żal ,że niedługo będzie "łyso":(
Także dzisiejszy poranek...z filiżanką kawki i kawałkiem torcika z bitą śmietaną ,kokosem i ananasem uważam za wyjątkowo udany....zwłaszcza po tak pracowitym tygodniu..jednym słowem:
To druga strona szyldu,który robiłam dla Igi.strona "prawa" wyglada tak:
Powstał też duet dla Małgosi
Polubiłam ostatnio te metalowe domki:)
Gratuluję i proszę na maila o adresik:))
Jesień lubię jeszcze za ten uspakajający widok z okna kuchennego:)) ...aż żal ,że niedługo będzie "łyso":(
sobota, 14 września 2013
A nie mówiłam....
Pomalowana,pomalowana.-sypialnia oczywiście...ale z poślizgiem:)))W między czasie mieliśmy przez prawie dwa tygodnie gościa...Choć był...a właściwie była zupełnie "bezobsługowa"-od rano do wieczora korzystała z kursu-to trzeba było się przygotować na jej przyjazd:)
Początkowo miało nas odwiedzić małżeństwo...stąd do pokoju przytaszczyliśmy zdobyczne biurko:
Najbardziej zmartwiła mnie wiadomość,że nasz gość ma astmę...a w pokoju gościnnym oprócz tej zamkniętej za szkłem jest ponad 4m2 biblioteki otwartej pełnej półek z książkami od podłogi do sufitu!!! Wiadomo książki-to kurz...ich nie da się wyprać:)) I tak dokładne porządki po raz kolejny:)
Okazało się ,że jej uczulenie nie dotyczy tak bardzo roztoczy ,czy kociej sierści..
Musieliśmy natomiast ograniczyć używanie odświeżaczy powietrza:)
W międzyczasie mojej przyjaciółce padł kręgosłup..i nie mogła ani na moment podnosić Beatki...Przez dwa dni miałam etat ciocio-matki
Początkowo miało nas odwiedzić małżeństwo...stąd do pokoju przytaszczyliśmy zdobyczne biurko:
Druga osoba mogłaby korzystać z sekretarzyka
Okazało się ,że jej uczulenie nie dotyczy tak bardzo roztoczy ,czy kociej sierści..
W międzyczasie mojej przyjaciółce padł kręgosłup..i nie mogła ani na moment podnosić Beatki...Przez dwa dni miałam etat ciocio-matki
Współpraca na froncie Beatka -Beatka była bardzo udana
Gdy dziecię grzecznie bawiło się na macie ja mogłam podłubać na drutach.
Powstała chusta dla Sylwii
Z mięciutkiej bawełny:)
Potem kolejna dla lejdik
Zrobienie jej dobrego zdjęcia graniczyło z cudem!!
Stałam się też posiadaczką pięknych stempelków-prezent od Jaddis...ale o tym innym razem:)
Nie pokazywałam też szyldu jaki zrobiłam dla Wolffianki
Tym razem w tonacji B&W
Kilka dla Agi
Oraz dla Ani
Która przysłała mi ich zdjęcie w miejscu docelowym:))

Bardzo wam dziewczynki dziękuję:)))
A wracając do sypialni...ściany to pikuś...postanowiłam zmienić meble:)
Na pierwszy ogień poszła komoda..moja panieńska...najpierw jasna sosna..potem
A teraz..biało-szara:
Moją inspiracją były cudowne prace Kasi
Grafikę jak dobrze pamiętam wzięłam stąd: Klik
Potem łóżko
Dodałam dekor
Wszystko na biało
Powiem tak:malowanie po wielokroć tych szczebelek....męka!!!
Ale chyba było warto:)
Jeszcze tylko zmiana lampek,półki przy łóżku zamiast szafek...zasłonki..
A na zimne nocki powstaje wielokolorowy pledzik
A nie mówiłam,że usiadłam tylko na moment:))
Co innego nasi panowie:))
To lecę:)) Dziś bawię się na weselu...czyli też akuratnie nie posiedzę..hihihi
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Usiadłam na moment...
Dosłownie na moment...co prawda dziś już nie pierwszy raz....ale muszę odpocząć....wszystko przez głowę...ból niemiły..ale zaczęło padać ...i jest znacznie lepiej:))
No i łokieć!!! Nadwyrężony przez lęki podróżnicze...i jeszcze zachciało mi się...
Dzisiaj akuratnie narobiłam największego bałaganu...ale może skończę? taaaaa:))
I tak śpię w tym bajzlowniku:))) No i czy ten mój mąż nie ma do mnie anielskiej cierpliwości..?
Idę dalej walczyć))
No i łokieć!!! Nadwyrężony przez lęki podróżnicze...i jeszcze zachciało mi się...
Robię sypialnię na szaro....
Ale aby nie robić nie wiadomo jakiego bałaganu...odsuwam sobie po jednym, mebelku.....i maziam farbą...

I tak śpię w tym bajzlowniku:))) No i czy ten mój mąż nie ma do mnie anielskiej cierpliwości..?
Niestety Viprosal coś już słabo działa:((
Ale co niektórzy się tym nie przejmują:))

Subskrybuj:
Posty (Atom)