sobota, 25 lipca 2015

Metalowy zawrót głowy:)

       Czasem do męża się śmieję ,że boję się je pokazywać,bo znów nie poradzę sobie czasowo z ich mini produkcją:)) I chyba najlepiej wiedzą to kochane dziewczyny,którym przychodzi czasem bardzo długo czekać na ich wykonanie:((
Te Mirka zamówiła dla siebie i swoich przyjaciółek:
dodatkowo zamówiła cyferki
 A ode mnie :
W tym samym czasie od Eli przyszło zamówienie też na szyldy ziołowe:
Chenia poprosiła mnie o szyldy ziołowe:
oraz metalową podkładkę pod diagramy wzorów...niestety,mimo,że szyld jest metalowy-okazało się ,że nie trzyma się go taśma magnetyczna:(
 
Od siebie wysłałam dodatkowo serduszko...
...i kolejny zestaw dla Eli
potem dla Kasi
dodałam dwa maleństwa,które można,dzięki taśmie dwustronnej przykleić do różnych miejsc,np.:
A do Marioli po raz -co mnie cieszy tym bardziej-drugi zestaw ziołowy
a w podziękowaniu taki "mały żarcik":
Potem jeszcze dwa szyldy innego typu-jeden do Eli
a drugi do ....Eli:))Miałam akuratnie ostatnio wyjątkowe szczęście do El:))
No i jeszcze Karolinka:
ziołowe:
i do ogrodu:
 
Obecnie kończę szyldy dla Małgosi:)) 
U nas zaczęło padać....mają być burze...jakieś te lato mało letnie.....

poniedziałek, 20 lipca 2015

Szara podłoga..

   Jestem nią nadal oczarowana:))Nieskromnie?Niekoniecznie:) Mnie jest zwyczajnie łatwo uszczęśliwić...cieszą mnie małe rzeczy-nie jestem perfekcjonistką....no tak mam..Może ma na to wpływ czas,kiedy dorastałam...głęboki PRL...braki wszystkiego i mój tatko zwany do dziś przez nas MacGyver-em i królem prowizorki (przez ówczesną konieczność)
    Choć prowizorki akuratnie nie lubię-z małymi wyjątkami-ale  MacGyverem zostałam i ja:))
 Tak czasem patrzę na ten nasz domek i myślę ,że on to właściwie powinien mieć na elewacji znaczek:

 
Ponieważ oprócz naszego łóżka i dwóch sof w salonie oraz małej sofy rozkładanej dla gości-wszystko mamy z drugiej,trzeciej a nawet czwartej ręki!!Łącznie z domem:))) Ale to dzięki temu właśnie nie żal mi malować tych mebli,bawić się nimi,zmieniać...bo koszt ich był znikomy a czasem wprost zerowy-bo przytargany od kogoś w "prezencie" lub zwyczajnie ze śmietnika:))
Prawie wszystkie swoje oszczędności wydaliśmy na kupno naszego domku-staruszka(rocznik 1938)i na remont zostały jakieś minimalne kwoty...Dziś wiem ,że na początku chcąc zamieszkać w nim...a mieliśmy tylko 2 tygodnie na przeprowadzkę i remont popełniliśmy mnóstwo błędów!! Dla mnie największym jest właśnie podłoga w kuchni i jadalni!!
Pozbyliśmy się z kuchni i pokoju,który po wyburzeniu ścian stał się jadalnią-drewnianej podłogi!!! 
A było nam zrobić prowizorkę i położyć jakąś wykładzinę pcv imitującą np.kafelki:(( Dziś bym ją zdjęła i wycyklinowała deski-pobieliła:))
A tak pozostało mi pomalować te kafle farbą:) 
W takim razie kilka słów o moich zmaganiach z tą podłogą:) Farba,której użyłam to chlorokauczukowa do betonu i metalu firmy nobiles kolor jasny szary-klik. Czy poleciłabym wam tę farbę? Chyba jednak nie...dlaczego?
Ponieważ była naprawdę niełatwa w nakładaniu!!
Chociaż po około 15m2 doszłam do wprawy:))
No i ten zapach!! A właściwie smród!!!! u mnie w kuchnio-jadalni 2 okna i wielkie okno tarasowe...więc było jak wpuścić świeże powietrze...ale około 2 godzin czuć było farbę intensywnie w całym domu.I jeszcze jeden minus to jest ona z połyskiem:(
Dlatego na całość dałam potem farbę akrylową do drewna i metalu.
Czy jest trwała? Jak na razie-tak,a ma około miesiąca:)) Chociaż wczoraj spadł mi na podłogę z hukiem ciężki nóż i zrobił maleńki odprysk farby....ale ten nóż już kiedyś zrobił mi odprysk w kafelku:(((
Farba jest dość tania -bo około 28zł za puszkę-wystarczyły mi na około35m2 -3 puszki  chlorokauczukowej plus niecałe dwie akrylowej.Czyli remont całej podłogi to około 140zł za 35m2-
Czy powtórzyłabym malowanie? Tak:))))))))) 
 Ale dowiedziałam się od Lili z Kokonu ,że ona używała farby akrylowej do betonu-bez zapachu, szybkoschnącej chyba tej:klik.Aż żałuję ,że ja jej nie znalazłam:(( Niestety nie wiem ile kosztuje-ale na pewno bym jej poszukała:)
Jeśli macie jeszcze jakieś pytania to piszcie:))

niedziela, 28 czerwca 2015

Tak szybciutko:)

      Niedoczas wciąż trwa:)) Ale wiem ,że wiele osób ciekawi jak skończyła się przygoda z podłogą.
Powiem krótko-na początku nie było łatwo...Ale "..lepszy koniec sprawy ,niż początek:))"KLIK
Mówiąc krótko-kocham moją starą-nową podłogę!!
Cieszę się ,że w końcu się odważyłam:)
Jest dokładnie tak jak chciałam-jasno,czysto,przestronnie i jednolicie:)
 A było tak:
I jak to akuratnie u mnie bywa zmiany okazały się falowe-metamorfoza podłogi pociągnęła za sobą przemalowanie stołu,krzeseł-a właściwie na razie jednego..no i powstał kolejny sznurkowy dywanik!!!...ale o szczegółach innym razem...bo ten czas....a właściwie jego brak:))
Dziś nareszcie ciepły wieczór..można posiedzieć na zewnątrz:))..i trochę odpocząć:))
....a wy odpoczęłyście ?

piątek, 12 czerwca 2015

a w maju...


         W maju oczywiście też powstano kilka szyldów.Pokażę może te, które zrobiłam dla p.Pawła:
Dawno już nie używałam tej czcionki
 Ten większy-to "mały" dodatek ode mnie do zamówienia:))
  Kolejne w drodze,inne czekają na wysyłkę...a inne w trakcie tworzenia:)
Ale maj to właśnie ogród:) Choć niewiele czasu aby w nim posiedzieć....ale codzienne, ogrodowe poranki w pidżamie zawsze zaliczone!!
A mimo wczesnej pory,można spotkać w nim ciekawych gości
 W zeszłym roku mieliśmy cała rodzinkę: mamę,tatę i potomka:)
 Choć są to przesłodkie stworzonka,z przepięknymi mordeczkami....to u nas stanowią one mały problem:(
Nasz kot-Burciu jest alergikiem....jak się okazało ma alergie na......ślinę pcheł!!! A jeżyki akuratnie są okropnie zapchlonymi stworzonkami.....także szykujemy się z preparatami antypchłowymi na naszych kolczastych przyjaciół....a w kalendarzu muszę mieć zaznaczone ,kiedy następna dawka dla kotów-bo spóźnienie wiąże się z okropnym cierpieniem kota:((
W maju zakwitł mi też po raz pierwszy-chyba po 7-8latach bez,zobaczcie jaki cudny:
Co prawda ,to całe kwiecie jakie :wyprodukował:
....ale mam nadzieję,że w przyszłym roku weźmie się do galopu:)
 
A podłoga???klik
Porażka!!!
Jeden kafelek-ten próbny jakoś się całkiem dobrze poddał malowaniu...ale podłoga!!!
Najpierw postanowiłam użyć podkładu-aby farba lepiej łapała
Potem nakładałam ...wróć!! próbowałam nakładać warstwy farby właściwej...ale to nie było ani miłe,ani łatwe!!
Farba jest gęsta,źle się ją miesza..a mimo wielu wysiłku i tak wychodziły mi szarawe smugi....miałam chęć w pewnym momencie strzelić se w ten Qrzy łeb:))
Jednak dziś poddałam się...poszłam-wróć!pojechałam jak zawsze na rowerze:)) do mojego ukochanego sklepu z farbami-wybrałam prawie identyczny kolor-i na tę szarą farbę do betonu,którą teraz traktuję zwyczajnie jak podkład-po wyschnięciu zapodałam dwie warstwy emalii do drewna i metalu...
Robi się pięknie,jasno-a jak będzie z trwałością? Okaże się w praniu.
Ps...od razu powiem,że te kafelki i tak czeka "demolka" za jakiś czas,gdyż planujemy w kuchni i jadalni w przyszłości ogrzewanie podłogowe-stąd ten eksperyment z malowaniem:))
Jak będzie szła praca dalej-dam znać:))

czwartek, 4 czerwca 2015

A w kwietniu....

   Wstałam dziś po 5...Takie piękne słoneczko...no i mucha-a raczej bombowiec,który wpadł do sypialni wyrwał mnie spod kołderki:))
  Dzięki temu ciasto już upieczone,chleb nastawiony-rośnie...Galaretki-kolejne warstwy tężeją....
Przed momentem niebo zaciągnęło się gęstą ,czarną chmurą-ale na szczęście jak szybko przyszła ,tak szybko zniknęła.
 Rysio skwapliwie wykorzystuje każdy promyczek słońca...
  Lubię tę poranną niedzielną lub wolna od pracy ciszę....wówczas mam wrażenie,że mieszkam na wsi:)
Jedyny hałas-akuratnie mile widziany to świergot ptaków:)
Tylko mam ogromna nadzieję ,że temperatura pójdzie trochę w górę.....bo momentami niczym się nie różni od kwietniowych...
A wracając do kwietnia to minął także pod znakiem szyldów:
 Ten powędrował do Grażynki Na odwrocie zrobiłam jej dodatkowy napis...
Do Edytki cały zestaw:
..oraz...
A do Magdaleny:
i mały gratisik
 
A do Kasi:
Do Ani:
 Do kolejnej Ani:
a w maju....jak zawsze kolejne szyldy.....
Teraz lecę do grodu wygrzać stare kosteczki...